Siedzimy przy stoliku w kawiarence, ona Monika choćby przez krótko podcięte włosy – inna od innych – od tych wszystkich blond anielic z włosami po cycki (świnia – powinieneś dostać od kobiet po mordzie za te cycki). Rozmawiamy, silę się, nawijam, prawie każdą wypowiedzianą przeze mnie sekwencję staram się opatulać elokwencją, ba, dowcipem. Widzę jednak, że Monika nie daje się nabrać na byle plewy – jej ładne usteczka, jej buzię, co chwilę, ozdabiają tylko podśmiechujki. – Profesjonalistka; piękna polszczyzna, dykcja, literacka wiedza…
Pani Moniko…
Moniko – bez pani ok.?
Moniko… parę osób wyraziło się o mojej twórczości „samorodny talent” i, tylko tyle w tej chwili siedzi tu na przeciw Ciebie i rozmawia z Tobą. – Wybacz, ale nawet w najmniejszym stopniu nie jestem skażony wiedzą, nauką ukierunkowaną na literaturę – więc… Chciałbym cię prosić tylko o jedno – proszę, oceń mnie, oceń moje pisanie pod względem literackich wartości, i… walnij we mnie prawdą – choćby to była prawda o mojej miernocie! – Powiedz, powinienem pisać czy nie?
– Co mi dasz do przejrzenia – „Literacie z bożej łaski”?
– Ostatnio napisałem opowiadanie – Julka, mam je przy sobie…
*
Następnym razem, przynieś mi też te twoje trzy tomy „Życia…” chyba powinnam je przeczytać…
*
W międzyczasie Empik pisze:
Janusz „Krawiec” Wiśniewski zasłynął, jako autor trzech, po części autobiograficznych, bestsellerowych powieści „Życie skrojone na miarę” (tom 1 i 2) oraz „Życie od podszewki” (tom 3). „Papierówka” jest jego pierwszą publikacją po tym bardzo udanym debiucie. Ponad trzydzieści różnorodnych opowiadań z dużą dozą erotyki i miłosnych uniesień. Znajdziemy w nich także trafną, przyciągającą uwagę obserwację obyczajową, oraz nutkę nostalgii. Kapitalne pisarskie rzemiosło sprawia, że nie sposób się oderwać od tej lektury…
A moi fejsbukowi wielbiciele dodają:
Małgorzata Ja dziękuję, że Pan jest i dzieli się z nami swoim talentem. Nie poznałam Pana jako krawca, ale jako pisarza. Więc jeśli Pan tworzy garnitury z takim samym zmysłem jak swoje książki i opowiadania, to chylę czoła. Dziękuję.
Jola Masz dwa nie wykluczające się talenty, lekkie pióro i potrafisz elegancko ubrać człowieka, nawet chama.
Ja Jolu, a skąd wiesz, że takich ubieram? Krawiectwa już nie kocham, za to rzeczywiście, lubię się „popisywać „. POzdrówka.
Iza: Panie Januszu, pisze Pan świetne teksty. Talent pisarza polega na tym, aby przenieść czytelnika w miejsca i nastroje, które pisarz opisuje i oczywiście, żeby czytelnik uwierzył. Ja byłam w Pana pracowni, przyglądałam się kracie na tkaninie i kroiłam materię zgodnie z zasadami. Byłam wówczas, kiedy gościł Pan tego nieokrzesanego typka a nawet czułam fetor jego ciała. Również czułam Pana stres, który mi się udzielił, ponieważ uwierzyłam. Gratuluję serdecznie
Ja Iza, o, jak miło. Dziękuję. Tak bardzo zależy mi na paru słowach o JULCE, którą właśnie napisałem i jest na fejsbukowej stronie „Janusz Wiśniewski”, proszę…
Monika – ta kuzynka kumpla, ta po filologii, jakoś nie odezwała się, więc JULKĘ wysyłam do moich znajomków:
Pierwszy, odpisał mi dr psychologii Jurek:
Żywo napisane, chyba oparte na faktach, ale raczej nie do upublicznienia.
Odpisuje mi drugi, biznesmen Marek:
Janusz, bardzo fajne opowiadanie, dużo szczegółów z „tamtych” lat, świetna historia. Opisy „seksowania” bardzo naturalne, z życia wzięte. Chętnie to przeczytają i licealistki i starsi. Mnie się podobało i nawet zazdroszczę Ci tego wspomnienia. W sumie jest grzeczne i pouczące, dobre dla młodzieży. Trochę dużo błędów, głównie interpunkcyjnych, to przeszkadza w czytaniu. Trochę poprawiłem, patrz komentarze, ale nie chciało mi się poprawiać wszystkiego, bo wolałem skupić się na czytaniu. Wymaga to jednak dokładnego przejrzenia w takim sprzężeniu zwrotnych, bo niektóre zmienione interpunkcje mogą zmieniać Twój pierwotny zamiar przekazu…
Trzeci to Paweł, już teraz pan dr psychologii:
Janusz, Cieszę się bardzo, że się odezwałeś, z największą przyjemnością się z Wami spotkamy i z równie wielką czytamy Twoją „Julkę”, dojechaliśmy „na głos” czytając naprzemiennie gdzieś do 1/4ej. Ale z ihpona ciężko czytać i niemożliwe jest na bieżąco zaznaczać, podkreślać proponować zmiany czy nanosić swoje uwagi. Potrzebna wersja papierowa. I tu kłopot; przez parę dni jeszcze jesteśmy poza domem, dostępu do drukarki żadnego, a nasza domowa jak na złość nawalona, a naprawa – teraz w przedświątecznym szaleństwie – nie wiedzieć ile potrwa. Wiec gdybyś w jakiś sposób mógł tę wersję dostarczyć na Starowiejską, to raz dwa się tym zajmiemy, a i radość tym większa, bo będziemy w posiadaniu autorskiego rękopisu – cennej i wartościowej antykwarycznej pamiątki.
Taaak, może i warto pisać – na pewno, warto pisać poprawnie. Tak, tylko pisać poprawnie trzeba było się nauczyć – ty „zdolny ale leniu”, przez całe życie nigdy nie wziąłeś sobie tego do serca.
Jest i recenzja czwarta mojego kolego-przyjaciela, najprawdziwszego filozofa – bo, po filozofii na KULu:
,, Tekst ogólnie fajny, pisany w duchu i stylu kilkunastoletniego chłopaka. Jednakże, jeżeli pytasz o moją opinię to teksty zaznaczone kolorem żółtym są moim zdaniem z innej bajki, jakby pisał je kto inny, ktoś kto patrzy na seks oczyma w pełni dojrzałego i doświadczonego człowieka. Sposób budowania, skądinąd bardzo uroczy, osobowości dwojga zwykłych nastolatków zderzony zostaje nagle z wyuzdaniem erotycznym dwojga dojrzałych ludzi. Tu nie chodzi o kwestie tego czy ta erotyka razi, czy też nie, po prostu są to dwa różne światy, trochę sztucznie ze sobą połączone. Kolorem czerwonym zaznaczyłem sformułowanie, które moim zdaniem nie pasuje do sposobu myślenia prostego chłopca, którego obraz zbudowałeś. Kolorem zielonym zaznaczyłem tekst wątpliwy dla mnie merytorycznie (może się mylę). Akcja opowiadania toczy się w 1957 ? roku, a przymuszony wyjazd Żydów miał miejsce w 1968 roku. Kolorem morskim zaznaczyłem końcówkę opowiadania, która wydaje mi się dość naciągana. Fakt, że 18-letni chłopiec popełnił czyn chuligański w niczym nie przesądza, że został złym księdzem czy biskupem. Wydźwięk końcówki opowiadania jest taki, że to zdemoralizowany kościół ochrania bandytę z którego robi na koniec biskupa. Jeżeli takie miało być przesłanie opowiadania, co oczywiście autor ma pełne prawo napisać, musi to jakoś wynikać z napisanego tekstu. Z tego tekstu to nie wynika. Nie można oceny bójek nastolatków przekładać na ocenę całego życia dorosłego człowieka, o którym w dodatku nic nie wiemy. Takie przenoszenie jest po prostu w opowiadaniu nie wiarygodne… Kurka, znając charakter mojego „przyjaciela”, który jeszcze nigdy w niczym nie przyznał mi racji – i tak brzmi bardzo łagodnie. Ciągle mały oddźwięk na fb., nie mam recenzji od młodzieży.
Skomentuj